|
28 Dzień Października 2009 roku to dzień, którego
żaden z nas nie zapomni.
Władysławów, godzina 16:00 odjazd sprzed szkoły.
Bus i dwa samochody osobowe podążają w znanym
wszystkim kierunku- Kalisz.
19-osobowa grupa opiekunów i uczniów Gimnazjum im. Ks. Jana Twardowskiego na
Międzynarodowym Turnieju Towarzyskim w Piłce Ręcznej.
Przed halą wielu uczniów kupiło szaliki, czapki i trąbki.
Zabawne również było malowanie twarzy BIAŁO-CZERWONYMI farbami.
15 uczniów z klas 3a, 3c, 3d, 3e i 2a było
przygotowanych w 100% na mecze turnieju.
Godzina 17:50-Arena Kalisz; jeszcze nie
wszystkie miejsca zajęte. Rozgrzewka Rosjan i Słowaków. My, kibice rozkładamy
flagi, szaliki, transparenty na głośnym i pamiętnym sektorze ,,B”.
Punkt 18:00 mecz Rosja-Słowacja. Mimo
nieustającego dopingu z naszej strony Słowacja uległa Rosji 33:36. Hala powoli
kwitnie. Coraz więcej Bieli i Czerwieni na trybunach. Minuty przed końcem meczu
polscy szczypiorniści wbiegają na halę. Entuzjastyczne powitanie ze strony
tysięcy kibiców. Hala rozkwitła!
20:00-Polacy
rozpoczynają mecz!
Czesi, nasi rywale nie ustępowali nam prawie w niczym. Dobrze zbudowani,
dynamiczni i szybcy piłkarze prezentowali na prawdę światowy poziom.
Ale… to my mieliśmy Bieleckiego! Karol zaraz po wejściu zaprezentował swoją siłę
rzutu zdobywając punkt rzutem z 9m. Bramkarz bez szans! Walka była bardzo
wyrównana. Mimo wielkich chęci to Czesi okazali się lepsi w pierwszej połowie.
Nie wiadomo nikomu, co trener Wenta powiedział
chłopakom w szatni, ale zadziałało!
Druga część gry. Wyrównana walka. Nasze błędy
bezlitośnie wykorzystywali Czesi.
Ale… to my mieliśmy Szmala! Polski bramkarz bronił piekielnie mocne rzuty.
Bombardowania nie było końca. Punkt za punkt. Minuty przed końcem meczu.
Ostatnia przerwa dla Polskiej Reprezentacji, ostatnie słowa trenera, ostatni
okrzyk. Wbiegamy na halę. Wojny ciąg dalszy! Dwie końcowe minuty-minutami Szmala!
Jego interwencje przyczyniły się do zwycięstwa Biało-Czerwonych.
28:27-wynik mówi sam za siebie! Zawodnikiem meczu-Karol Bielecki.
Zaraz po meczu tysiące kibiców wbiegło na halę po
zdjęcia, autografy ulubieńców. My nie byliśmy gorsi. Autografy pojawiały się
nawet na koszulkach chłopaków.
Zdjęć również nie brakuje.
Żal serce ścisnął… Czas wracać! Około 23:00 w komplecie wróciliśmy cali i zdrowi
do domów. A następnego dnia już do szkoły! |